Twój koszyk

szt. / Do kasy

Jak sobie radzić z "wewnętrznym pomniejszaczem"?

 

Kobiety i slowa

 

Kiedy obejrzałam wywiad z Tarą Sophią Mohr, pisarką, poetką i coachem na temat tego, jak kobiety pomniejszają siebie i swoją wartość poprzez sposób mówienia, pomyślałam: hej, to o mnie, to o mnie!

I wiem, że nie tylko o mnie…

Znam mądre, wspaniałe kobiety, które w taki sposób dobierają słowa i mówią o swoich przekonaniach, że notorycznie pomniejszają własną wartość. Sabotują siebie. Ich przekonanie o własnej nieadekwatności, brak zaufania do siebie i lęk przed odrzuceniem manifestują się w słowach.

Emocje (zwłaszcza silne) bywają dla nas tym, czym fala dla surfera: mogą zanieść nas daleko, albo... sprawić, że w ogóle nie wypłyniemy w morze...

dlatego warto się im przyglądać, uświadamiać sobie na czym surfujemy

i gdzie nas niosą fale emocji.

 

Poniżej obserwacje Tary Mohr i rady dla tych spośród nas, którym czasem trudno przychodzi bycie po swojej stronie; dla tych spośród nas, które chciałyby przyjrzeć się sposobom wyrażania siebie:  

1. Nie neguj własnej wypowiedzi.

W naszej kulturze kobiety, które przemawiają w sposób pełen mocy i natychmiast za to nie przepraszają, bywają mniej lubiane (taki w każdym razie panuje stereotyp). To przekonanie powoduje, że nawet gdy jesteśmy pewne swojego zdania, to z obawy przed odrzuceniem wyrażamy je na pół gwizdka. Oto co robimy:

Zaczynamy wypowiedź od:

„Nie jestem ekspertką, ale…”

„Nie znam się na tym, ale…”

„Tak sobie tylko głośno myślę…”

„…czy to co mówię ma sens?”

 

Oczywiście w prywatnej rozmowie jest to jak najbardziej ok.

Jest to także ok, gdy naprawdę nie jesteś pewna swojego zdania.

Ale na polu zawodowym, gdy np. odbywasz rozmowę kwalifikacyjną albo negocjujesz ważną dla Ciebie rzecz – możesz wiele stracić. Dajesz rozmówcy (i własnej podświadomości) sygnał, że to co mówisz jest mało ważne, kłopotliwe, niejasne… nawet dla Ciebie.  

2. Usuń ze swojego słownika niewinne słówko: „tylko”. To kolejna mała rzecz, która ma ogromne znaczenie:

„Ja tylko myślę, że…”

„Martwię  się tylko, że…”

„Zabiorę tylko chwilkę…”

„Mam jeszcze tylko kilka pytań…”

 

Zauważ, jakże inaczej to brzmi, niż:

 

„Myślę, że…”

„Martwię się, że…”

„Mam kilka pytań”.

 

Zrezygnuj z „tylko”, bo poprzez nie wysyłasz sygnał, że nie zasługujesz na czas i uważność rozmówcy, na istnienie w pełni.  

3. Zwróć uwagę na ton głosu.

My, dziewczyny, mamy tendencję to tzw. „up-talk”: podnosimy głos na końcu zdania (także zdania twierdzącego) w taki sposób, jakbyśmy zadawały pytanie:

„Jestem bardzo wdzięczna za tę szansę.

„Myślę, że to naprawdę wspaniałe.

„To mądry pomysł.

Podświadomie dajemy znak, że kwestionujemy to, co mówimy. Popracujemy więc nad tym, by ton szedł na dół na końcu zdania.  Mówmy: góra, dół, dół:)

Królową takiego sposobu mówienia jest np. Ophra!

4. Pozwól sobie na przerwę w wypowiedzi.

To trudne z kilku powodów. Przede wszystkim gdy się denerwujemy, to w naturalny sposób nieco przyspieszamy tempo mówienia. Specjaliści twierdzą także, że kobietom częściej niż mężczyznom przerywa się wypowiedź, więc kompensują to sobie mówiącmówiącmówiąc… bez przerwy.

Chcemy mieć pewność, że zdążymy powiedzieć wszystko to, co chcemy – zanim ktoś nam się „wetnie”. W ten sposób odbieramy sobie spokój i szansę na zastanowienie się, przemyślenie tego, co chcemy powiedzieć, wsłuchanie się w siebie… a rozmówcę pozostawiamy z poczuciem, że nie było dla niego przestrzeni w rozmowie, że nie zdołał zadać nam wszystkich pytań, etc.

 

Postaw więc kropkę na końcu zdania – swojego zdania! (dla mnie to czasem bardzo trudne).

 

Pani Mohr radzi, byśmy nie próbowały oduczyć się wszystkich tych elementów jednocześnie, bo poczujemy się przytłoczone. Jeśli jutro masz rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy, nie próbuj przez noc  zmienić wszystkich nawyków. Wybierz jeden i pracuj nad nim. To proces, który musi potrwać.

Możesz poprosić kogoś bliskiego, by słuchał Ciebie uważnie i zwracał uwagę na to, jak mówisz.

Pamiętajmy, że słowa mają moc – podobnie jak ton, w jakim je wypowiadamy.

Niech nasze słowa pracują dla nas, a nie przeciwko nam.   

 

 

Podobne wpisy

Jak zamieniać szczęście na pieniądze?

Napisany: 2012-06-12 13:48:21 przez Ania Kamińska

    Czy naprawdę można szczęście zamieniać na pieniądze? Naprawdę? Oczywiście! Przypominają nam o tym życiorysy wielkich artystów, a także duchowi nauczyciele i trenerzy biznesowi: rób to, co kochasz, a pieniądze w końcu przyjdą. Marie Forleo, pisarka i coach, która rozwinęła biznes wart dziś miliony, uważa, że szczęście i pie...

czytaj więcej